I Rajd Rowerowy

Spływ kajakowy 2003

Spływ kajakowy 2004










Szukaj w serwisie




Imprezy Szlaku Odry  >>  Spływ kajakowy 2004

II SPŁYW KAJAKOWY SZLAKIEM ODRY


Dzień 1

Pokonana trasa: 26 km

I cóż zakończył się drugi spływ kajakowy, a szkoda bo było jeszcze ciekawiej i weselej niż rok wcześniej.
Tym razem wyruszyliśmy z Brzegu Dolnego przy przeprawie promowej. Wyprawę rozpoczęło 9 uczestników w pięciu kajakach. Do Malczyc płynęło się bardzo szybko z powodu wiatru wschodniego (prosto na plecy). W Rzeczycy ,na trasie do Malczyc, oglądaliśmy ogromną budowę stopnia wodnego. Szkoda, że będzie to miało ogromny wpływ na przyrodę doliny Odry.
W Malczycach była krótka przerwa i opłacało się bo do spływu dołączyła ekipa Głogowsko-Pęcławska, 3 dwuosobowe załogi. Sensacją okazał się kajak wykonany z płótna. Ku naszemu zawiedzeniu kajak nie topił się, a co ciekawsze załoga miała najwygodniejsze siedzenia - wyglądały jak fotele lotnicze. W piętnaście osób płynęło się weselej. Do Lubiąża był już było niedaleko. Tam na moście uczestnicy zostali powitani flagami narodowymi przez Olka i Rafała. Od mostu do Biwaku Szlaku Odry było już niedaleko. Po rozbiciu się na biwaku pozostałą cześć dnia poświęcono na zwiedzanie ogromnego Pocysterskiego Zespołu Pałacowo-Kalsztornego. Wieczór spędziliśmy na pogawędkach przy ognisku oraz na słuchaniu harmonii Zbyszka.

 

Dzień 2

Pokonana trasa: 38 km

Dnia następnego wyruszyliśmy około godziny 10.00 - celem była Chobienia. Kajakarze nie przejmowali się dłuższym niż zwykle odcinkiem i płynęli swobodnie. Nie dość tego postanowiono wpłynąć na 2 km do Kaczawy, która okazała się równie urokliwa i przyjazna dla kajakarza jak Odra. Szczególnie interesujące widokowo było ujście Kaczawy do Odry. Do Ścinawy płynęliśmy w towarzystwie kań rdzawych i czarnych, które akurat zakładały lęgi w Łęgach Odrzańskich. W międzyczasie zaginął kajak płócienny z Jarkiem i Wojtkiem. Później okazało się, że ukryli się w lesie dlatego też nazwaliśmy ich ludźmi lasu. Od tej pory Wojtek i Jarek pojawiali się i znikali, tak naprawdę nikt nie wiedział gdzie.

W Ścinawie na uczestników czekał Rafał, tym razem przywitał kajakarzy międzynarodówką i innymi pieśniami socjalistycznymi, przy powiewających flagach robotniczych i byłego ZSSR. Tak żegnaliśmy dawne i nowe czasy. Gdy twórcy socjalistyczni śpiewali załogi odpoczywały. Gdy wszyscy mieli dość muzyki wyruszono w dalszą drogę. Na odcinku Ścinawa -Chobienia podjęto kolejne wyzwanie i zmierzono się z rzeką Jezierzycą, która również okazała się dobrym szlakiem kajakowym. Tam w głębi napotkano na L. i J. Augustynów, ubiegłoroczne wilki morskie na widok kajaka następnego dnia dołączyli do wyprawy. Do Chobieni dobito o 18.00. Bazę założono przy stadionie KS Odra. Tutaj przy obfitości kiełbasy i piwa, rozpoczęto długie, oj długie gawędy.

 

Dzień 3

Pokonana trasa: 34 km

Ten dzień witaliśmy Odą do radości, niektórzy przez rok nie będą chcieli jej słuchać, ale należało godnie uświęcić przystąpienie do Unii Europejskiej.
Z wstawaniem było trochę trudniej niż w dniu poprzednim, jeszcze gorzej z wyrwaniem spływowiczów z baru przy stadionie. Ale po długich negocjacjach udało się wypłynąć o 12.20. Załogi "pełne energii" wyruszyły dalej. Następny przystanek Leszkowie. Gdy dopłynięto do Leszkowic na flotylle czekały tłumy mieszkańców gminy. Witając w ten sposób uczestników. Po spotkaniu z mieszkańcami wyruszano dalej. Odrzańskie ptactwo i krowy stwarzały niezwykle malownicze widoki. Ten spokój zakłóciła barka płynąca pod prąd rzeki, dostarczając emocji każdej załodze. Walka z falami wywołanymi przez barkę była nie lada atrakcją. Przyjazny okazał się uśmiechnięty kapitan barki, który wychylając się i machając ręka krzyknął do Jacka "Jak płyniesz baranie!!!". Sfrustrowany Jacek z Magdą tak się zapędzili, że nie wpłynęli z nami do ujścia Baryczy. Kolejnego atrakcyjnego dopływu Odry. Stąd do Borka nie było już daleko, a czując w nozdrzach pulpety Olka zwiększaliśmy tempo wiosłowania. Następne starorzecze odkryło przed nami Rybaczówkę nad zatoką - odrzańskie eldorado dla turystyki wodnej. Susząc ubrania pochłanialiśmy ciepły posiłek nie zważając na komary. I tak zakończył się ostatni dzień.

W sumie całe trzy dni upłynęły na żartach. A weselili się wszyscy, tylko krakowskiego żartu Jacka nikt nie rozumiał.

 

Przydatne informacje:

- Prędkość kajaka przy regularnym wiosłowaniu 13-14 km/h
- Prędkość kajaka bez wiosłowania 2-3 km/h
- Należy zwrócić szczególną uwagę na przepływające barki i statki pod prąd, które wytwarzają wysokie fale!

  

Uczestnicy spływu:

Bogusław Kokot-Skrobek, Jacek Steciński, Artur Kosmalski, Patrycja Antoniak, Łukasz Pobiedzinski, Rafał Plezia, Mieczysław Cichoszewski, Irena Krakowska-Szopa, Zbigniew Halikowski, Kamil Mucha, Beata Olszewska, Lidia Augustyn, Jan Augustyn, Magdalena Sitarz, Wojciech Sokołowski, Maciej Nejman, Laura Wawerczak, Marcin, Jarek Bartoszewicz, Grzegorz Klara, Piotr Wiśniewski, Wojciech Franków.

 

Dziękujemy:

Maciejowi Nejmanowi Publicznemu Gimnazjum Publicznego w Lubiążu i stowarzyszenia Lubiąż za opiekę w Lubiążu,

Jerzemu Mularczykowi i opiekunowi stadionu z Klubu Sportowego Odra - Chobienia za udostępnienie obiektu na nocleg,

Panu przy porcie w Chobieni,

Olkowi Sokołowskiemu i Jerzemu Mucha z Stowarzyszenia Regionalnego "Nadodrzański Zakątek" za przygotowanie solidnego posiłku wieńczącego całą wyprawę i zorganizowanie grupy Głogowsko-Pęcławskiej,

Andrzejowi Grombikowi za udostępnienie Rybaczówki nad zatoką

Kajaki wypożyczono z Gimnazjum Publicznego w Siechnicy i Rybaczówki nad zatoką w Borku.

Relacjonował: Rafał Plezia